Reklama

Gamercard

sobota, 28 grudnia 2013

2 dni Xbox Live

Łapcie kodzik. Jak zawsze brakuje jednej cyfry.


czwartek, 19 grudnia 2013

Scrolls za darmo

Kto pierwszy ten lepszy! Merry Christmass!!!

niedziela, 8 grudnia 2013

Kody na Xbox Live

Dzisiaj kolejne kody. Jeden jest na trzy dni Xbox Live a drugi na siedem. Tym razem w obu brakuje jednej literki. 

R?Q9P-XCDRT-TQG9G-4QKQC-7C8VC

MWFYD-39QFP-MMB4T-XCBPG-T?MK6

wtorek, 3 grudnia 2013

Destiny - nadchodzi pogromca Halo


   Destiny jest z pewnością najbardziej oczekiwaną przeze mnie grą na nową generację konsol. Staram się wyłapywać wszystkie możliwe informacje na temat tej produkcji by jak najlepiej ją poznać. Mój pierwszy tekst na temat gry możecie sprawdzić na Gamezilla.pl. Opisuję w nim wszystko to co o grze było wiadomo po ostatnim GDC. Od tego momentu minęło jednak kilka miesięcy, a dodatkowo w najnowszym numerze GameInformera pojawił się potężny artykuł na temat kolejnego dziecka Bungie. Jako, że nie każdy z was ma dostęp do tego pisma, to wydaje mi się, że nastał dobry czas by zrobić kolejne podsumowanie tego co już wiemy na temat produkcji.




 Od jakiegoś już czasu wiadomo, że zanim Bungie wyda grę to zaprosi nas do bety. Dostęp do niej jest gwarantowany dla każdego posiadacza preordera. Jako, że ja swoje zamówienie składałem w sieci sklepów Gamestop to owy kod już otrzymałem. Dzięki niemu zarejestrowałem się na bungie.net i pomimo, że jeszcze nie określiłem platformy to miejsce w becie mam już zaklepane. Od całkiem niedawna wiadomo także, że beta gry pojawi się najpierw na konsoli PlayStation 4. Jest to kapitalny ruch ze strony Sony, gdyż pozwoli ugruntować w świadomości graczy fakt, że gra od Bungie ukaże się na innej konsoli niż Xbox. I nawet jeżeli dla wielu z was jest to oczywiste, tak nie jest z graczami niedzielnymi, którzy nie spędzają setek godzin na forach internetowych. 

piątek, 29 listopada 2013

Kody, Kody, Kody

Szybka piłka... dzisiaj rozdaję 2 kody na 3 dni Xbox Live. Niedługo rozdam jeszcze na 7 dni Xbox Live i jak będę miał dobry humor to i na 14 dni, więc sprawdzajcie bloga.

W obu przypadkach brakuje cyfry.

R96H6-26?9G-B2QPR-JXXD9-7J647

27BFT-RT2?B-MC3PX-VM8FY-YJ7KG

Super Mario 3D World

Dzisiaj będzie trochę nietypowo. Mój 4-letni chrześniak naparza w Super Mario 3D World!! Szacunek dla niego i pana kamerzysty!




środa, 27 listopada 2013

piątek, 22 listopada 2013

Twitch SHOWx4

Poniżej, a także po prawej znajdziecie link do twitch'a. Przetestowałem go na Xbox One i PlayStation 4 i działa fajnie. Przez Elgato na pewno jest lepsza jakość, ale to nie koniec walki o lepszą jakość na PS4. Generalnie będę na twiterze pisał za każdym razem jak będę transmitował, wieć może warto mnie śledzić na twitterze (ach, te social media), albo po prostu sprawdzajcie bloga bo feed z twittera wyświetla się po prawej stronie.

Twitch Zeratula

Pierwsze wrażenia z Xbox One

Jakość skype jest naszą winą. Spowodowaną słabą jakością kamerki którą używał Mielu.

SHOWx4: RYSE: Son of Rome

SHOWx4: Prezentacja dashboard'a w Xbox One

Xbox Go Home

Pierwsze uruchomienie Xbox One

Rozpakowuję Xbox One

środa, 13 listopada 2013

7 dniowy trial na PlayStation Plus

Z kopią Killzone: Shadowfall dostałem 7-dniowy trial na PlayStation Plus. Jako, że jestem użytkownikiem PS Plus, a 7 dni specjalnie mnie nie zbawi, to postanowiłem się podzielić kodem.

Standardowo brakuje jednej cyfry...
  54QD-N4NT-A?92

Raport #4 Popsułem PS4 w Gamestop i odebrałem Killzone: Shadowfall







Raport #3: Tytuły startowe

Microsoft znalazł się w ogniu krytyki po tym jak opublikowano informacje o niższej rozdzielczości Battlefield’a 4 i Call of Duty: Ghost na Xbox One względem PlayStation 4. Dodatkowo pojawiła się informacja o spadkach ilości klatek animacji w Dead Rising 3 i niepełnym Full HD w Ryse. Phill Spencer w jednym z ostatnich wywiadów odniósł się do nagonki na konsolę. W sytuacji gdy konsole i gry nie znalazły się jeszcze w rękach graczy, to ciężko jest wyrokować który sprzęt jest lepszy, w związku z czym fani gaming’u starają się porównywać wszelkie dostępne cyferki by umotywować swoją decyzję zakupową.

Ciężko się z Phillem nie zgodzić, gdyż jak wiadomo start generacji to przede wszystkim przerabianie gier z obecnej generacji, dodawanie kilku fajnych efektów, a następnie wypluwanie ich z etykietą next-gen. Tylko niektóre gry mają za zadanie pokazywać moc konsol i przyciągać gracza super grafiką. I zazwyczaj są to gry od deweloperów first-party. Ale prawda jest taka, że pod koniec dnia liczy  się rozgrywka. To właśnie przez fantastycznie poprowadzoną rozgrywkę zakochałem się w Mass Effect, bo pierwsza część trylogii od błędów aż się roiła. Mieliśmy do czynienia ze spadkami animacji, loadingami zatrzymującymi grę, doczytywaniem tekstur, itd.. Nie przeszkodziło mi to jednak w przejściu gry siedmiokrotnie i zakochaniu się w uniwersum. State of Decay wydany w czerwcu na Xbox Live Arcade roił się od bugów, aż częstokroć zastanawiałem się jak ta gra w ogóle przeszła certyfikację. Posiadał jednak absolutnie mistrzowską rozgrywkę, która rekompensowała wszelkie niedociągłości. Mamy też w końcu Minecraft’a który urodą nie grzeszy, a jest absolutnym ewenementem w skali Indie.

Jeżeli więc ktokolwiek zadaje sobie pytanie dlaczego przez tyle lat Killzone nie stał się dla PlayStation tym czym Halo jest dla Xboksa to odpowiedź jest bardzo prosta, a jest to rozgrywka. Osobiście jestem olbrzymim fanem czy fanbojem Halo i kocham Master Chief’a, ale jestem też fanem Killzone. Obie gry posiadają naprawdę ciekawe i rozbudowane uniwersa. Obie posiadają rozbudowany system rozgrywki online i obie gry posiadają kapitalną prezentację. I pomimo, tego że Halo 3 nie wyglądało za dobrze i pod kątem graficznym Killzone 2 zjadał produkcję Bungie na śniadanie, to i tak górą pozostał Master Chief.

To właśnie gry zdefiniują nową generację, a nie moc konsol. Nintendo Wii było najsłabszą konsolą w obecnym cyklu, a to ono ją wygrało, bo sprzedało największą ilość konsol, zarobiło najwięcej pieniędzy i zrewolucjonizowało rozrywkę.

Patrząc więc na informacje w internecie i całą resolutiongate, a następnie biorąc na tapetę oceny gier na konsole nowej generacji (Killzone: ShadowFall - ~70%, Knack - ~50) to uważam, że warto przyjrzeć się tytułom startowym i spojrzeć na oceny gier na poszczególne systemy (za metacritic).


Playstation 2

SSX
92
Tekken Tag Tournament
85
Star Wars: Starfighter
84
TimeSplitters
81
Armored Core 2
78
Swing Away Golf
78
Ridge Racer V
78
Midnight Club
78
Unreal Tournament
77
Kessen
75
X – Squad
64
Street Fighter EX 3
64
Eternal Ring
62
Evergrace
59


Xbox

Halo: Combat Evolved
97
Dead or Alive 3
87
Project Gotham Racing
85
Oddworld: Munch's Oddysee
80
Splashdown
78
Dark Summit
71
Fuzion Frenzy
70
Mad Dash Racing
65
Cel Damage
65
4X4 EVO 2
59
Arctic Thunder
57


PlayStation 3

Resistance: Fall of Man
86
Call of Duty 3
80
Ridge Racer 7
78
Tony Hawk's Project 8
76
Untold Legends: Dark Kingdom
58
Genji: Days of the Blade
55


Xbox 360

Call of Duty 2
89
Project Gotham Racing 3
88
Need for Speed: Most Wanted
83
Condemned: Criminal Origins
81
Perfect Dark Zero
81
Kameo: Elements of Power
79
Tony Hawk's American Wasteland
76
Quake 4
75
Ridge Racer 6
74
Amped 3
72
FIFA 06: Road to FIFA World Cup
62

Powyższe liczby jak na dłoni pokazują, że poza jednym Halo: Combat Evolved, gry na premierę systemów zazwyczaj nie powalają. Nie ma co się spodziewać, że studia wyplują swoje nalepsze gry by pociągnąć sprzedaż konsol, w sytuacji gdy nie ma bazy użytkowników. Nie można też oczekiwać, że studia deweloperskie okiełznają moc konsol i wyciągną z nich wszystko co najlepsze. Nie jest to fizycznie możliwe, bo same konsole, sterowniki i devkity nie są jeszcze gotowe. Dodatkowo należy pamiętać, że technologia idzie do przodu i obie konsole dostaną jeszcze potężnego software’owego boosta.


Nie można więc oceniać generacji pod kątem pierwszych tytułów startowych bo to nie one ją zdefiniują. I jeżeli kogoś rozczarowuje resolutiongate czy pierwsze oceny gier na PS4 to niech najlepiej póki co wstrzyma się z kupnem nowej konsoli. 

3 dni do premiery PS4

niedziela, 10 listopada 2013

Raport #2 Odliczanie do premiery PlayStation 4

Do premiery PlayStation 4 zostało mniej niż pięc dni, Zaczynam powoli dosyć mocno żałować tego, że złożyłem preorder na Amazonie, a nie w Gamestopie. W Gamestopie mógłbym spokojnie odebrać konsolę w nocy z czwartku na piątek o północy... a tak to jestem skazany na czekanie. UPS pewnie dostarczy paczkę dopiero w piątek wieczorem, a ja będę siedział cały dzień jak na gwoździach. Nie da rady nawet zliczyć ile w przeciągu paru ostatnich dni otwierałem stronę zamówień na Amazonie i sprawdzałem czy już przypadkiem nie wysłali konsoli przez pomyłkę. Cały czas jednak zamówienie ma status "Not yet shipped".

Cały czas eksploruję opcję z grami. Na PlayStation 4 biorę tylko wydanie pudełkowe Killzone: ShadowFall. To Xbox One będzie załadowany paroma grami na premierę. Jednak nie mam jeszcze preordera na Killzone'a. Sieć sklepów Target ogłosiła, że do 16 listopada ma promocję na gry i można kupić 2 i dostać trzecią za darmo. Uwielbiam tą promocję bo oszczędza 66%. Szkoda tylko, że kończy się przed premierą Xbox One. Mam po cichu jednak nadzieję, że ją przedłużą.

W ciągu tego tygodnia muszę ponadto podjąc ostateczną decyzję co zrobić z Xbox 360 i PlayStation 3. Póki co zapowiada się, że Xbox 360 trafi z mojego pokoju growego do sypialni. Mojej narzeczonej wytłumaczyłem to opcją oglądania Netflix i Video on Demand więc sprzeciwu nie było. Nie mam za bardzo co jednak zrobić z PlayStation 3. Pojawiła sie opcja sprzedaży konsoli do Gamestopu. Z jednej strony przydałaby się dodatkowa kasa, które obniżyłaby wydatek na konsole nowej generacji, ale z drugiej strony będą to grosze i po prostu żal mojej 60Gb edycji z początku tej generacji. Możliwe, że zawiozę ją po prostu do domu rodziców pod pretekstem dostarczenia im nowego odtwarzacza BR. Przynajmniej będą mieć coś innego niż tylko Wii. I w końcu będzie na czym pograć jak do nich pojadę w odwiedziny.

Dodatkowo muszę jeszcze przejrzeć półeczkę z grami i pozbyć się wszelkich zaległych gier w które nigdy już nie zagram i pozbyć się ich w cholerę.

Ogólnie cieszę się bardzo, że w najbliższy piątek będzie wypłata :) I jestem maksymalnie wkurzony na fakt, że PlayStation 4 będzie posiadało DHCP na premierę, co zaś zapowiada brak możliwości nagrywania gameplay'u z Killzone 4 i z dashboard'a.

czwartek, 17 października 2013

The Order: 1886


Muszę przyznać, że zapowiedziany na czerwcowym E3 - The Order: 1886, nie wzbudził we mnie większego zainteresowania. Na podstawie przedstawionego teaser’a nie byłem w stanie wyobrazić sobie ani gry ani tego co będzie sobą reprezentowała. Co by dużo nie pisać... cała koncepcja wydawała mi się po prostu durna. Nie mogłem jednak o grze zapomnieć zanim poznałem jakiekolwiek konkrety. Co jak co ale odpowiada za nią studio Ready at Dawn, czyli kolesie którzy nie tylko podtrzymywali przy życiu PSP ale także wydali jedną z najlepszych części God of War czyli Duch Sparty. I tak, dopiero tekst w najnowszym GameInformerze rozbudził we mnie zainteresowanie. Zacząłem więc swoje małe dochodzenie bazując na informacjach opublikowanych o grze versus cała możliwa wiedza zgromadzona w internecie.



Wiadomym jest, że gra umiejscowiona jest pod koniec XIX wieku. Wiemy to chociażby z podtytułu gry (1886) i z teasera w którym możemy dostrzec wieżę Big Ben, zindustralizowany Londyn, konie i policję londyńską ubraną na wzór ostatnich filmów o Sherlocku Holmesie. Wiadomym również było to, że gra będzie osadzona w alternatywnej rzeczywistości, co ma tłumaczyć występujące w niej potwory, a także dziwne bronie... Ponadto, dowiedzieliśmy się jak głęboko RAD sięgnęli do historii by ową alternatywną rzeczywistość zmienić.

W Resistance, którego uniwersum również opiera się na alternatywnej rzeczywistości, Insomniac cofnęło się jedynie o około 50 lat. Wystarczyło to jednak do stworzenia niezwykle ciekawgo settingu, który bardzo umiejętnie tłumaczył różnego rodzaju decyzje designerskie i rozwiązania gameplay’owe; jak chociażby izolacjonizm Stanów Zjednoczonych czy samoloty pionowego startu. Ready at Dawn przy tworzeniu settingu The Order 1886 pięćdziesiąt lat nie wystarczyło i cofnęli się gdzieś do siódmego albo ósmego wieku naszej ery, czyli o ponad 1000 lat. To właśnie w tym okresie czasu ma się wydarzyć TO COŚ, co da podwaliny pod setting gry. TO COŚ ma związek z mutacją pewnej grupy ludzi i wytworzenie nowej rasy Mieszańców. Mieszańców ma być mniej, ale mają być bardziej wytrzymali. Między obiema rasami wybucha wojna, która zmienia kurs historii.  



Pierwszym pytaniem jakie sobie zadałem było oczywiście wyjaśnienie czym jest TO COŚ. Sięgając do historii; w siódmym stuleciu mamy przede wszystkim do czynienia ze zmniejszeniem się populacji na kuli ziemskiej do 208 milionów ludzi i rozprzestrzenieniem się ospy prawdziwej która z Indii dociera do Europy. W ósmym stuleciu natomiast datowane jest powstanie poematu Beowulf, który opowiada o zabiciu potwora Grendela przez jednego ze skandynawskich herosów. Czy możliwe jest, że Beowulf ma jakiś związek z Ready at Dawn? Okazuje się, że tak... część pracowników studia, w tym współzałożyciel Ru Weerasuriya, wywodzi się z Blizzard’a gdzie pracowali nad Starcraftem. W Starcrafcie natomiast, jeden z odłamów Zergów nazywa się Grendel Brood. Póki co, są to jedynie moje spekulacje, ale biorąc pod uwagę zapowiedzi Ru, The Order 1886 ma czerpać pełnymi garściami z historii, a raczej z poematów historycznych. Wnioskuję więc, że studio zna bardzo dobrze historię Beowulf'a, a także inne epickie poematy.

Kolejnym, a raczej kolejnymi z nich mają być Legendy Arturiańskie opowiadające o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu. Część z tych legend skupia się na poszukiwaniach Świętego Graala, czyli kielicha z którego pił Jezus podczas ostatniej wieczerzy. The Order 1886 oczywiście przekręca legendę i ukazuje Artura jako założyciela Zakonu, który walczy z Mieszańcami. I tak w wyniku tajemniczego zbiegu zdarzeń Arturowi udaje się odkryć tajemniczą substancję zwaną czarną wodą, która niczym woda pochodząca ze Świętego Graala wydłuża żywotność i przyspiesza gojenie się ran każdemu kto ją spożyje. Weerasuriya zwraca uwagę na efekty uboczne bycia długożyjącym czyli obserwowanie jak wszyscy wokół ciebie przemijają. Trzeba tylko liczyć na to, że studio w jakiś sensowny sposób przedstawi to w grze.

Konflikt z Mieszańcami trwa w najlepsze przez następne stulecia. Wydarzenia poprzedzające fabułę The Order 1886, a dokładniej zwycięstwa Mieszańców w walce z ludźmi, mają znaczący wpływ na kreację świata. Dopiero XIX wiek ze swoją rewolucją przemysłową przechyla szalę zwycięstwa na korzyć ludzkości. To właśnie wtedy pojawiają się nowe technologie, nowe bronie i rozpoczyna się właściwa akcja gry. Pomimo, że zagrożenie ze strony Mieszańców nie znika, to nie stanowią już oni aż tak wielkiego zagrożenia. I to właśnie ten element sprawił, że na poważnie zainteresowałem się grą. Jeżeli studio umiejętnie wykorzysta teorie, że społeczeństwo które żyje w strachu da się łatwo kontrolować, to możemy dostać bardzo poważną opowieść o przemianach społecznych. Zresztą XIX wiek nadaje się do tego znakomicie, a „Wiktoriański Londyn” może tylko zwiększyć uczucie imersji.

Przechodząc do Londynu... Oglądając teaser zapowiadający grę możemy zauważyć jak kamera w pewnym momencie pokazuje wrota nad którymi znajduje się napis Whitechapel. Nie wydaje mi się, by ta zamieszkiwana przez biedotę i klasę robotoniczną w XIX wieku dzielnica Londynu, była wybrana przypadkowo. Po pierwsze skojarzyła mi się w jakiś stopniu z Ravenholm z Half-Life 2, a po drugie jest to dzielnica w której od 1887 roku dochodziło do serii morderstw przypisanych Kubie Rozpruwaczowi. Nie zapominajmy też o Iron Man’ie czyli Robert Downey Juniorze, którego kreacja - Sherlock Holmes po raz pierwszy została opublikowana przez Sir Arthura Conan Doyle’a w 1887 roku. Nie wierzę by akcja Zakonu miałaby skupiać się na postaci najbardziej znanego detektywa na świecie, ale umiejętne wplątanie jego sylwetki do gry mogłoby nadać produkcji dodatkowego smaczku. Mogliśmy takie zabiegi zaobserwować chociażby w Assassin’s Creed 2 przy okazji postaci Leonardo Da Vinci. Sprawdziło się to wtedy, sprawdzić się to może i teraz.

Ready at Dawn ma ambitny plan stworzenia nowego uniwersum. Nieprzypadkowo więc, The Order ma podtytuł 1886. Nieprzypadkowo też mowa jest o długowieczności rycerzy Zakonu. Jeżeli produkcja spotka się z ciepłym przyjęciem ze strony posiadaczy PlayStation 4, to być będzie to początek nowego next-genowego Asasyna. 

Źródła:
GameInformer #October 2013
PlayStation
Gamespot
IGN

czwartek, 12 września 2013

Raport #1 - Przygotowania do startu Xbox One i PlayStation 4

Mamy połowę września... trzeba więc zacząć się poważnie zastanawiać nad listopadem i premierą nowych konsol. Jak wiadomo... konsole to zdecydowanie największy wydatek, ale na tym się przecież nie kończy. Po kupnie Playstation 3 musiałem od razu jechać do sklepu by kupić kabel HDMI, bo Sony nie dostarczyło ani HDMI, ani componentu. Po premierze Xbox 360 musiałem zaopatrzyć się w play & charge kit. Do tego oczywiście dochodzą gry i inne usługi. Dlatego dobrze jest się wcześniej przygotować na dodatkowe obciążenia portfela i zaplanować co jest potrzebne od zaraz, a co może poczekać. Wielkim problemem po części jest start konsol w tym samym czasie. W poprzedniej generacji problem był rozwiązany obsuwą jaką zaliczyło Sony z PS3, a także koszmarną ceną konsoli (która skutecznie odrzuciła mnie od kupna). W tym roku postanowiłem kupić obie konsole, co jest oczywiście szaleństwem... po pierwsze nie ma szans bym był w stanie poświęcić obu tyle samo czasu co poświęciłem jednej w poprzedniej generacji, po drugie elektronika tanieje dosyć szybko i wystarczy zaopatrzyć się w jedną konsolę i trochę cierpliwości, a drugą za rok czy dwa kupi się już po obniżce ceny. Ale jak się jest kolekcjonerem, to lekko nie ma...


Playstation 4 startuje w USA 15 listopada. Preorder złożyłem na Amazonie zaraz po zapowiedzi konsoli. Nie chciało mi się podnieść tyłka z kanapy i jechać do Gamestopu. Niby w porządku, ale za lenistwo już płacę prawie $8 więcej gdyż Amazon nie wysyła konsoli za darmo. Całość zamyka się w cenie $443 ($400 konsola, plus wysyłka plus podatek) i Amazon praktycznie gwarantuje dostawę przed 20.00 wieczorem 15-ego listopada. W skład Launch Edition wchodzi sama konsola, jeden pad DS4, słuchawki, kabel zasilający, kabel HDMI i przewód USB. Jako, że zazwyczaj gram na konsoli samemu to nie mam potrzeby kupowania drugiego kontrolera i póki co nie jestem klientem na kamerę PlayStation Eye. Z tego co się orientuję nie ma również potrzeby kupowania play & charge kit bo pada będzie się ładowało na tej samej zasadzie co na PlayStation 3. Zostają więc gry...  jako całkiem spory fan uniwersum Killzone muszę oczywiście wejść w posiadanie tej gry... i by było chyba na tyle. Ówcześnie zaopatrzyłem się w abonament PlayStation Plus, więc powinienem mieć dostęp do Drive Club. Nie widzę na PlayStation 4 nic innego na horyzoncie w launch window, więc z kwotą ok. $500 powinienem zmieścić się w wydatkach. Oczywiście dopuszczam możliwość dokupienia jakiegoś contentu online w związku z niecierpliwym oczekiwaniem na premierę kloca.... niby tylko tydzień różnicy ale duża różnica w wydatkach no i duża różnica jeżeli chodzi o oczekiwania.

Przede wszystkim na Xbox One mam premierę złożoną w Gamestop, który odpowiednio zinkasował już $100 na poczet preordera... tak więc na premierę na samą konsolę będę potrzebował w sumie tyle samo pieniędzy co na PS4. W skład Day One Edition wchodzi to samo co w skład innych bundle, ale z nalepką Day One... czyli sensor Kinect, headset, kabel HDMI, kabel zasilający z zasilaczem. Do tego trzeba pewnie będzie zakupić play & charge kit za dodatkowe $25. W przyszłości zapewne rozważę kupno nowych padów, ale póki co jeden pad będzie musiał wystarczyć. Mówimy więc już o kolejnym wydatku w granicy $500 ($100 już w Gamestop zostawiłem)... a jeszcze nie wspomniałem o grach. Tak więc na start na pewno trzeba zgarnąć... Battlefield 4, Forza Motorsport 5, Watch_Dogs, Assassins Creed 4: Black Flag. Na start odpuszczę chyba RYSE i Dead Rising 3, ale nie wykluczam dodatowych zakupów online.

Cały czas śledzę informacje odnośnie Dead Rising 3 i RYSE... a sportowe gry nie za bardzo będą mnie interesować na start. Wiadomym jest, że generacja i tak będzie się w miarę wolno rozkręcać, a wydawcy zaczną masowo wypuszczać reedycje gier z PlayStation 3 i Xbox 360... jak chociażby Diablo 3 czy Minecraft. Pytaniem będzie jak bardzo te edycje będą się różniły i czy na horyzoncie nie pojawią się inne gry. 2014 rok dalej mieni się bardziej pod dużym znakiem zapytania, ale jakby The Division i Destiny rzeczywiście się ukazały to moje oczekiwania zostaną i tak spełnione.


Póki co premiera GTA V za parę dni...

środa, 3 lipca 2013

Zapowiedź: Tom Clancy The Division

W XIV wieku zapoczątkowana w Chinach epidemia Dżumy przeszła przez kontynet azjatycki i dotarła do Europy. Nazwano ją Czarną Śmiercią i jest odpowiedzialna za obniżenie populacji ziemskiej o 22% (z 450 milionów do 350-370 milionów). Nie była to jedyna epidemia z jaką borykała się ludzkość i nie trzeba sięgać pamięcią wstecz by uzmysłowić sobie w jak wielkim niebezpieczeństwie jesteśmy. W związku ze zwiększeniem populacji, większym zanieczyszczeniem środowiska czy rozwojem technologicznym, jeszcze bardziej jesteśmy narażeni na globalną epidemię niż 700 lat temu.

Najnowsza propozycja Ubisoftu – Tom Clancy: The Division ma opowiadać o losach „uśpionych” agentów, którzy zgodnie z Dyrektową 51 podpisaną przez prezydenta George W. Busha zostają aktywowani po ataku terrorystycznym na Stany Zjednoczone. Do ataku dochodzi dzień po święcie dziękczynienia zwanym popularnie Czarnym Piątkiem. Miliony mieszkańców USA szturmują sklepy i wydają pieniądze. Wymieniane przez nich dolary zostają uprzednio zakażone wirusem grypy i szybko przedostają się na ubrania, zabawki i inne dobra materialne. Trzy tygodnie po ataku cywilizacja upada. Zaczyna brakować żywności, paliwa i wody. Szpitale są przepełnione, a każdy mieszkaniec jest potencjalnym wrogiem. Wspomniana grupa agentów ma za zadanie przywrócić porządek i zapanować nad chaosem.

Należy pamiętać o tym, że, mimo iż teaser The Division mówi o globalnej pandemii i o upadku cywilizacji, to akcja gry ma się toczyć tylko i wyłącznie w Nowym Jorku. Póki co nie wiadomo czy Big Apple ma być miejscem, w którym pandemia miała swój początek, czy do ataku doszło w skali globalnej. Być może dowiemy się tego w toku rozgrywki.

Naszym zadaniem nie będzie wprowadzenie Nowego Światowego Porządku, a raczej przywrócenie kontroli nad miastem. Nasz progres w grze będzie uwidoczniony na mapie miasta. Będziemy na przykład mogli zaobserwować gdy uda nam się przywrócić prąd w danym obszarze miasta czy przywrócić dostawy wody. Należy pamiętać, że setting gry nie jest post-apokaliptyczny, gdyż akcja gry toczy się raptem trzy tygodnie po Czarnym Piątku. Nie ma więc mowy o upadku cywilizacji, a o trwającym kryzysie nad którym staramy się zapanować.

Za grę odpowiada studio Massive Entertainment, które przygotowało takie gry jak Ground Control czy World in Conflict. The Division nie będzie jednak kolejną próbą przeniesienia gatunku RTS na konsole, a będzie action-RPG umiejcowionym w otwartym świecie. Co ciekawe, deweloperzy zapewniają, że gra będzie wyposażona w kampanię dla pojedynczego gracza, która dostarczy grającym wiele satysfakcji. Nie ukrywają przy tym jednak, że trzonem rozgrywki ma być tryb wieloosobowy. Wspominają o kooperacji, konfliktach frakcji i pełnoprawnym PvP. Wydawać by się mogło, że The Division przypomina w pewnym sensie Destiny, gdyż Ryan Bernard mówi wprost o porzuceniu podziału na grę solo i competitive.


Dodatkowym atrybutem gry ma być companion app, która będzie dostępna na urządzenia mobilne i tablety. Dzięki niej będziemy mogli dołączyć do gry w dowolnym momencie i w dowolnym miejscu (o ile będziemy posiadać połączenie internetowe). Jest to podejście prawdziwe next-genowe. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację w której jesteśmy np. wezwani do biura przez naszego szefa w chwili gdy ostro gramy z naszymi znajomymi w The Division. Dzięki companion app możemy zamienić się drona i wspomóc naszych towarzyszy nie będąc przy konsoli, a np. udając, że pracujemy. Dron będzie mógł skanować obszar, leczyć towarzyszy, poprawić ich statystyki czy pogorszyć statystyki przeciwnika.

Jeżeli jednak nie zostaniemy wezwani przez szefa do pracy to będziemy kontynuować nasz bój o przywrócenie porządku w Nowym Jorku poprzez konsolę. Zamiast dronem będziemy sterować jednym z ukrytych agentów. Pomimo, że gra będzie czerpać garściami gatunku RPG i nasza postać będzie posiadała odpowiednią klasę, nie oznacza, że będziemy do niej przypisani. W dowolnym momencie możemy zamienić się z jednostki zadającej obrażenia w jednostkę wspomagającą. Dodatkowo w toku gry będziemy awansować na wyższy poziom i odblokowywać punkty doświadczenia, które będzie można zainwestować w różnego rodzaju umiejętności.
W strategii czasu rzeczywistego Tom Clancy: EndWar, Ubisoft wprowadził tryb wieloosobowy nazwany Teatrem Wojny, w którym gracze wybierali jedną z trzech dostępnych frakcji i rywalizowali na polu trzeciej wojny światowej. Pod koniec dnia serwer zbierał wyniki potyczek, dzięki czemu gra przesuwała odpowiednio linie frontu. W The Division gra ma iść jeszcze dalej. Wystarczy, że szybko załadujemy mapę Nowego Jorku i zobaczymy w czasie rzeczywistym różnego rodzaju eventy. Jeżeli wybierzemy jakiś odległy event może się okazać, że w drodze natrafimy na coś ciekawszego, albo, że mamy opcję pomóc przyjaznej frakcji, która znalazła się pod ostrzałem, albo sami możemy zostać zaatakowani przez wroga. Dodatkowo, po zakończeniu danego eventu musimy go zakończyć. W pokazanym podczas E3 gameplayu odbywa się to poprzez wystrzelenie flary, która odpala licznik. Może się jednak okazać, że podczas odliczania do końca sekwencji zostaniemy zaatakowani przez wrogą grupę PvP która chce wykraść rzeczy które udało nam się zdobyć. Od naszych umiejętności będzie zależało czy to co zdobyliśmy przepadnie czy może wyjdziemy z ataku zwycięsko.


Gra będzie hulać na nowym next-genowym silniku Ubisoftu – Snow Drop. I trzeba przyznać, że robi ogromne wrażenie. Wprawdzie nie do końca można dostrzec Manhattan z miejsca w którym się znajdujemy, ale widok na Most Brooklyński i ogólnie Brooklyn powala. Do tego dochodzi ilość detali otoczenia, które pokazują do czego pandemia i walka o przetrwanie jest w stanie popchnąć ludzi. Na zaprezentowanym pokazie rozgrywki możemy również zauważyć kapitalne efekty. Przestrzelenie opony w samochodzie powoduje, że uchodzi z niej powietrze, przestrzelenie szyby nigdy nie prezentowało się tak realistycznie. No i animacja w której Ubisoft od wielu lat jest mistrzem w swojej dziedzinie.


Tom Clancy: The Division jest kolejną grą którą z przyjemnością dołączam do swojej listy zakupowej na 2014 rok. Zarówno setting jak i zaprezentowane fragmenty prezentują się absolutnie mistrzowsko. Póki co gra jest zapowiedziana tylko na konsole nowej generacji, ale firma nie wyklucza premiery na innych sprzętach. 

Źródła:

czwartek, 27 czerwca 2013

Lekcja z WoSu - The Division



Najważniejszą funkcją władzy jest zapewnienie jej ciągłości. W czasach gdy na świecie rządzili królowie, spłodzenie syna było jedną z pierwszych rzeczy jakich się od nich oczekiwało po objęciu tronu. Okresy bezkrólewia osłabiały państwo i narażały je nie tylko na konflikty wewnętrzne między możnymi, ale przede wszystkim na zagrożenie z zewnątrz. Od tamtych czasów zmienił się ustrój w wielu krajach, zmieniała się władza, ale istota jej ciągłości nadal jest kluczowym elementem. Widać to po chociażby po krajach w którym nadal istnieje system monarchi.

Po katastrofie lotniczej z 10 kwietnia 2010 roku zobaczyliśmy jak dobrze Polska przygotowana jest do działania w sytuacji kryzysowej. Marszałek Sejmu zgodnie z przewidywaniami konstytucji został mianowany tymczasowo wykonującego obowiązki Prezydenta RP, zastępcy dowódców Polskich Sił Zbrojnych zostali mianowani pełniącymi obowiązki dowódców Polskich Sił Zbrojnych, itd.

Po przejściu „superburzy Sandy” 29 października 2012 roku w Nowym Jorku, wiele firm pozostało bez prądu na okres dłuższy niż 72 godziny. W związku z tym wiele z nich było zmuszone uruchomić plan ciągłości działania (Business Continuity Plan). Owy plan jest niczym innym jak zbiorem wytycznych postępowania w sytuacji kryzysowej czyli na wypadek powodzi, pożaru, sabotażu, itd. Jego podstawowym zadaniem jest kontynuowanie działalności przez firmę.

Po wydarzeniach z 11 września 2001 prezydent USA George W. Bush uruchomił Continuity of Operation (COOP) plan, który operował od końca października albo z początkiem listopada (dokładnych danych brak). COOP został utworzony podczas Zimnej Wojny przez prezydenta Eisenhowera na wypadek ataku nuklearnego do którego na szczęście nigdy nie doszło. Po wydarzeniach z 9/11 ludzie z najwyższego szczebla wladzy byli poddani rotacji i siedemdziesięciu pięciu z nich mieszkało i pracowało potajemnie poza Waszyngtonem na wypadek gdyby stolica USA została sparaliżowana po ataku terrosytycznym.  

Poza wspomnianym planem w 1975 roku Kongres opublikował ustawę National Emergency Act, która zwiększa uprawnienia prezydenta USA w takich sprawach jak zwiększenie rozmiaru armii poza ustawowym limitem, zniesienie limitu liczby rezerwistów czy wezwanie do czynnej służby wojskowej.

Dodatkowo 4 maja 2007 roku prezydent George W. Bush podpisuje dyrektywę National Security Presidential Directive NSPD 51/Homeland Security Presidential Directive HSPD-20 (w skrócie zwaną Executive Directive 51). Dyrektywa 51 określa ciągłość federalnych struktur rządowych i działanie jednego Krajowego Koordynatora Ciągłości odpowiedzialnego za koordynację rozwoju i wdrażania Federalnej Polityki Ciągłości. Pomimo iż jej część została opublikowana na stronie Białego Domu to szczegóły planu są ściśle tajne. Plan określa ciągłość władzy na wypadek śmierci wysoko postawionych urzędników, określa nową siedzibę władz która musi być uruchomiona najpóźniej w 12 godzin od katastrofy, itd.

Teaser Tom Clancy’s: The Division pozostawił mnie w odczuciu jak gdyby Dyrektywa 51 miała być aktem konspiracyjnym rządu USA. I nie ma co się ku temu za bardzo dziwić, gdyż produkcje spod znaku Toma Clancy’ego opierają się najczęściej na tematyce konspiracji i korupcji na najwyższych szczeblach władzy.

The Division odróżnia jednak przywiązanie do detali. I w prawdzie o samej grze póki co za dużo nie wiadomo, tak po obejrzeniu jednego teasera możemy tylko się domyślać ile czasu deweloperzy z Massive Entertainment spędzili nad studowaniem wydarzeń z historii najnowszej. Opisana przeze mnie w poprzednim wpisie Operacja Dark Winter i teraz Dyrektywa 51 to tylko część settingu gry.

Wspomniałem wcześniej o ataku „superburzy Sandy” w zeszłym roku na stan Nowy Jork. Jeszcze przed przejściem burzy część stacji benzynowych zamknęło działalność w wyniku braku paliwa. Nowojorczycy na potęgę kupowali benzynę by mieć zapas do swoich samochodów czy by mieć napełnione karnistry by móc uruchomić zakupione generatory prądu. Sklepowe półki świeciły pustkami, gdyż wszyscy masowo zapotrywali się w wodę i jedzenie. Dzień przed burzą pukałem się głowę i śmiałem się z całego procederu, gdyż nie wyobrażałem sobie jak może zabraknąć ludziom żywności. Gdy przeszła burza okazało się, że już tak zabawnie nie jest. Manhattan i Long Island zamieszkuje kilka milionów ludzi i obie lokacje są tak naprawdę wyspami połączonymi z kontynentem za pomocą mostów. Wystarczył zator w łańcuchu logistycznym i szybko się okazało, że nie można kupić benzyny i są problemy z brakiem żywności w sklepach. Ponadto w związku z brakiem prądu tony pożywienia po prostu się popsuły i nie nadawały się do spożycia. 2 tygodnie trwało dopóki moje życie nie wróciło do jako takiej normy, a co należy podkreślić byłem jednym z nielicznych którzy nie tylko nie doznali żadnych szkód, ale także nie stracili prądu.

Jeżeli efekt Sandy zostałby spotęgowany przy pomocy ataku terrorystycznego czy epidemii to cywilizacja posypała by się jak domek z kart, a scenariusz który został przedstawiony w teaserze The Division stałby się rzeczywistością.

I najgorsze w tym wszystkim jest to jak blisko jesteśmy od swojej własnej zagłady. Ekspansję epidemii świetnie ukazuje chociażby ostatni film Planeta Małp, gdzie wystarczy jeden zarażony by cała ludzkośc była poddana niebezpieczeństwu epidemi. Nie inaczej ma być w The Division gdzie deweloperzy postanawiają wykorzystać Czarny Piątek i banknoty USA.

Według statystyk w Czarny Piątek w 2012 roku 247 milionów Amerykanów przerodziło się w kupujących. Biorąc pod uwagę, że populacja USA wynosi 311 milionów daje to liczbę prawie 80%. Oczywiście, część kupujących nigdy nie podniosło tyłka z kanapy i kupowało rzeczy przez internet nie czekając na Cyber Monday. Bardzo duży odsetek kupujących nigdy nie dotknął gotówki i skorzystał tylko i wyłącznie z kart/karty kredytowej. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że gdy popatrzymy na symulację operacji Dark Winter i liczbę 3000 zarażonych która po paru tygodniach urosła do liczby 3 milionów nie ma wątpliwości jak świetny pomysł miał Massive Entertainment by zmiksować te dwie rzeczy – oczywiście tylko jeżeli myślimy w kategorii stworzenia świetnej gry wideo.

Moje największe obawy odnośnie The Division to jednak nie setting, który wydaje się być genialny, a fabuła. Produkcje Tom Clancy zazwyczaj kuleją dosyć istotnie pod kątem fablarnym. Do dziś nie mogę wybaczyć Ubisoftowi Shanghai, że w EndWar fabuła została potraktowana niezwykle po macoszemu. Cała nadzieja, że Ubisoft będzie kontynuować strategię wydawniczą i przed premierą samej gry zostanie również wydana książka o tym samym tytule.

A propos książki... szukając informacji na temat Dyrektywy 51 natknąłem się na książki John’a Barnesa, które mogą w fajny sposób wprowadzić gracza do The Division.
Division 51
Daybreak Zero


 Źródła:

Directive 51

wtorek, 25 czerwca 2013

Ja vs Adrian Chmielarz


Po pierwsze to przepraszam wszystkich (jeżeli tacy są) którzy czekają na kontynuację tekstu o grze The Division. Obiecuję, że tekst pojawi się niedługo (a nawet 2 teksty). Dzisiaj natomiast skupić się chciałem na temacie który poruszyłem parę dni temu i który to spotkał się z całkiem fajnym odzewem. Ponarzekałem trochę na dziennikarstwo growe, skutkiem czego dziennikarstwo growe poza paroma wyjątkami uderzyło się w pierś. Jednym z podstawowych powodów dla których byłem taki krytyczny w poprzednim wpisie jest chęć bycia przeczytanym. Jeżeli napisałbym tekst o zabarwieniu pozytywnym to nikt by go nie przeczytał, tekst zabarwiony negatywnie szybciej zdobywa popularność... a gdy dodatkowo jest kontrowersyjny to już sukces gwarantowany. W dniu dzisiejszym na stronie The Astronauts pojawił się wpis pana Adriana Chmielarza w języku polskim komentujący jego wypowiedź na łamach serwisu Edge i to jak jego wypowiedź odebrały i przetłumaczyły polskie portale growe i czytelnicy.


Ja jednak nie o rynku gier używanych chcę napisać...

Tak jak od dziennikarzy growych wymagam rzetelnych informacji, tak samo wymagam ich od deweloperów. Kurde... what? Od kiedy to deweloperzy zajmują się komentowaniem branży growej? Pewnie od czasu gdy rozpowszechniły się wszelkiego rodzaju facebooki, twittery i inne social media. I jasne, fajnie jest poczytać jakieś historie dotyczące dewelopingu gier... swego czasu z przyjemnością odwiedziałem bloga People Can Fly którzy opisywali różnego rodzaju akcje związane z dewelopingiem gry Bulletstorm. Ale niby dlaczego miałbym chcieć poczytać opinie jakiegoś dewelopera na temat np. używek? Cliff Bleszinski jest game designerem... jakie ten facet ma pojęcie o prowadzeniu biznesu i analizie finansowej rynku growego? Wracamy do tematu pani Dzidki z poprzedniego wpisu...  To, że facet odpowiada za tak świetne produkcje jak Jack Jazzrabit i Gears of War nie oznacza, że ma pojęcie jak odczytywać raporty finansowe. Jeżeli na scenę natomiast wejdzie Michael Pachter który jest analitykiem Wedbush Securities to ten facet ma u mnie autorytet. Dlaczego? Dlatego, że posiada wykształcenie i doświadczenie w finansach, jest analitykiem i posiada dostęp do danych sprzedaży wartych setki tysięcy dolarów. Dlatego też naśmiewam się z każdego cytującego dane z serwisu vgchartz.com. Jeżeli grupa NPD kasuje firmy kilkadziesiąt do kilkuset setek tysięcy dolarów za analizy i wyniki sprzedaży poszczególnych segmentów rynku, to kto o zdrowych zmysłach mając dostęp do takich samych danych publikowałby je za darmo? NIKT! Dane z VGChartz są po prostu błędne i nie należy się nimi sugerować. Jeżeli Michael Pachter zacząłby pouczać twórców gier jak pisać kod albo jaką stylistykę, filtry i inne czary mary użyć do produkcji gry to pewnie wszyscy deweloperzy growi by go wyśmiali. Dlaczego więc na serio mam traktować wypowiedzi Bleszinskiego i innych deweloperów?

I tym oto sposobem dochodzimy do analizy danych...

Disclaimer - pana Adriana Chmielarza bardzo cenię za jego gry (Bulletstorm nie do końca mi spasował ale nieważne), za pasję i za to, że jest fundamentem na bazie którego powstał dom zwany polski game dev. Pan Adrian Chmielarz jest jednak zerowym autorytetem dla mnie gdy przychodzi do komentowania branży growej na świecie i przeprowadzania analiz finansowych. Tak samo cenię Adama Małysza za jego sukcesy w skokach narciarskich, a nie jako rajdowca, czy Grzegorza Latę za wyniki w sporcie, a nie za prezesurę PZPN czy umiejętności lingwistyczne.

W związku z powyższym i artykułem pana Adriana Chmielarza na stronie The Astronauts postanowiłem zadać autorowi dwa pytania, które przerodziły się w drobną dyskusję. Oczywiście, ja jako nic nieznacząca płotka nie mogę podskoczyć kolesiowi który zrobił Painkillera, ale na pewno cieszy mnie fakt, że mam szansę przedstawić swoją opinię na ten temat. W końcu w całej tej aferze nie chodzi o to kto ma rację (bo racja jest jak dupa, każdy ma swoją), ale chodzi o rzetelną dyskusję.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Dark Winter czyli wstęp do The Division




Tom Clancy’s: The Division miało być kolejną produkcją zmierzającą na konsole nowej generacji którą chciałem opisać. Niestety dosyć szybko moje zainteresowanie grą zostało skierowane w inną stronę. Zamiast o grze zacząłem czytać coraz więcej o jej settingu: operacji Dark Winter, Dyrektywie 51, ostatnich rekordach sprzedaży w Czarny Piątek, itd. Dodatkowo, biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia odnośnie NSA i PRISM istnieje jakieś tam małe prawdopodobieństwo, że dzięki temu jestem śledzony przez Wielkiego Brata. Ta szczypta adrenaliny podziałała na mnie zachęcająco, a otwierając dokument pdf na stronie UPMC Center for Health Security, opisujący operację Dark Winter, czułem się prawie jak haker z serialu X-Files włamujący się na serwery FBI i ściągający dane odnośnie Roswell. Różnica polega na tym, że ten pdf jest ogólnie dostępny... ale to tam takie szczegóły ;)

Patrząc na The Division, aż prosiłoby się by Ubisoft zainwestował w ARG (Alternate Reality Game) przy promocji gry!

Pytanie tylko czy byłoby to dobre rozwiązanie? W 1938 roku mieszkańcy USA rozpoczęli panikę po odsłuchaniu słuchowiska „Wojna Światów” H.G. Wells’a, sądząc, że Marsjanie rzeczywiście dokonują inwazji na Ziemię. Jak pokazały badania, większość słuchających nie usłyszała informacji o tym, że słuchowisko jest fikcją, a i narastająca obawa w społeczeństwie przed zbliżającą się Drugą Wojną Światową zrobiła swoje. W dzisiejszych czasach odpowiednio przygotowane ARG mogłaby wywołać takie same efekty. W końcu cały czas jesteśmy karmieni przez media informacjami o kryzysie, żyjemy w czasach gdzie można zginąć w biały dzień na ulicy z powodu noszenia munduru i co najgorsze nikt nie czuje się bezpiecznie, a uczucie strachu jest co chwilę podsycane. Prawdą starą jak świat jest, że najłatwiej jest kontrolować społeczeństwo, które jest zastraszone. Takie społeczeństwo będzie gotowe zrobić wszystko za poczucie bezpieczeństwa... nawet stracić wolność. Inna sprawa, że w zastraszonym społeczeństwie też jest o wiele łatwiej o atak histerii i paniki.


Zostawmy jednak te dywagacje i skupmy się na settingu gry. Teaser gry Tom Clancy’s: The Division rozpoczyna się od informacji na temat operacji Dark Winter. Operacja ta rzeczywiście miała miejsce i była niczym innym jak symulacją ataku terrorystycznego za pomocą broni biologicznej na kraj Stanów Zjednoczonych. Ćwiczenie zostało przeprowadzone na osobach z najwyższego szczebla 22-23 czerwca 2001 roku w Andrews Air Force Base. Podstawowym zadaniem operacji Dark Winter było sprawdzenie przed jakimi wyzwaniami staną jedne z najważniejszych osób w państwie odpowiedzialne za tworzenie prawa i bezpieczeństwo w stanie ataku terrorystycznego za pomocą broni biologicznej w postaci choroby zakaźnej. Dark Winter miało również za zadanie zwiększyć zrozumienie jak bardzo niebezpiecznym zagrożeniem dla społeczeństwa jest broń biologiczna, a także przygotować środki zapobiegawcze i odpowiednie strategie na wypadek ataku.

Ospa prawdziwa

Historycznie, ospa prawdziwa jest najbardziej złowieszczą i najgroźniejszą bronią biologiczną. W przypadku osób szczepionych śmiertelność wynosi tylko 3%, ale w przypadku osób nieszczepionych śmiertelność wynosi aż 30%. Na chorobę nie ma skutecznego leku, a co gorsza smallpox została uznana za wyeradykowaną w 1980 roku. Oznacza to między innymi, że zaprzestano badań nad chorobą, zaprzestano przymusowych szczepień (w USA już w 1972 roku), a produkcję szczepionek skutecznie ograniczono. I w prawdzie mówi się, że choroba jest praktycznie niedostępna dla terrorystów i że istnieją tylko dwa oficjalne szczepy ospy prawdziwej - oba przechowywane w laboratoriach World Health Organization w USA i Rosji, ale ekperci są zgodni, że nieoficjalnie szczepy mogą być w posiadaniu stanów i grup które potajemnie nadal pracują nad bronią biologiczną. W samym Związku Radzieckim przechowywano 20 ton broni biologicznej w postaci ospy prawdziwej w latach 70-tych, a w latach 90-tych nadal istniała fabryka zdolna wyprodukowania 80-100 ton wirusa rocznie.

Jak się łatwo domyślać, chorobą która zostałą wybrana do operacji Dark Winter była właśnie ospa prawdziwa. W symulacji wzięło udział 12 osób odgrywających członków NSC (National Security Council. Każda z osób biorąca udział w symulacji ogrywała ważną rolę czy to na szczeblu rządowym czy militarnym. Prezydenta Stanów Zjednoczonych odgrywał były senator Georgii Sam Nunn, a gubernatora Oklahomy, gdzie rozpoczął się atak odegrał ówczesny gubernator tego stanu pan Frank Keating.

Zanim przejdę do samego ćwiczenia wyjaśnię tylko czym jest NSC... jest to po prostu Rada Bezpieczeństwa Narodowego. W Polsce jest to konstytucyjny organ doradczy Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Po więcej informacji na temat Rady Bezpieczeństwa Narodowego proszę kliknąć TUW USA jest podobnie, trzeba jednak pamiętać, że członkowie NSC pełnią rolę tylko doradczą dla prezydenta.

reklama