Reklama

Gamercard

środa, 25 marca 2015

Najsłabszy w sieci gameplay z Bloodborne w showshowshowshow




wtorek, 17 marca 2015

Battlefield: Hardline w showshowshowshow - plus bonusowe filmiki






środa, 11 marca 2015

Inspiracja



Kiedyś zaczytywałem się w książkach Paula Coelho bo chciałem zrozumieć sens życia i odnaleźć swoją własną legendę. Dzisiaj gram w Destiny i Legend mam sześć więc póki co starczy.

Ważne jest jednak to, że w jednej z książek Paula było opowiadanie, o tym jak koleś marzył by zobaczyć morze. I tak wyruszył drogą i gdy dotarł do rozwidlenia, to na skrzyżowaniu zawsze wybierał ścieżkę i nią podążał, ale zawsze na tej ścieżce coś go zatrzymywało. Praca, żona, dzieci, druga żona, kochanka, itd. Jego marzenie o zobaczeniu morza zawsze stawało się silniejsze i po jakimś czasie wracał na skrzyżowanie i tak w kółko. W końcu jako stary człowiek dotarł nad morze, zobaczył to morze i potem spojrzał za siebie. Okazało się, że każda ze ścieżek jakie wcześniej wybrał, doprowadziłyby go nad morze, tylko że żadną z nich nie poszedł do samego końca. Zajebista historia z morałem. Dzisiaj ja się czuję jak ten koleś, tylko nie oczywiście w życiowym sensie, ale w sensie mojej „kariery internetowej”.

Zanim jednak do tego przejdę to jebnę mały disclaimer, że...

... w pracy mam dwie takie babki, które wiosnę mają już za sobą. Żeby nie nazywać je grubymi świniami, powiem tylko, że jedna jakby się pomalowała na zielono to by wyglądała jak shrek( taką ma nawet ksywę – tru story), a druga jest ogólnie obleśna. Nieszczęście się stało jednego dnia, bo od obydwu dostałem zaproszenie do znajomych na facebook’u (oba odrzuciłem więc nie róbcie stalkera). Ku mojemu zdziwieniu obie miały w swoim zdjęciu profilowym, zdjęcie chyba sprzed aneksji Polski przez Niemcy w ’39. Wyglądają na nich na zgrabne babki z jakąś tam urodą. Nie wiem co zaszło w ich życiu takiego, że po latach zamieniły się w ogry, ale to nie moja broszka. Tak czy inaczej disclaimer który chce napisać tyczy się tego, że nie chce by poniższy wpis był jakiś tam moim płaczem w stronę przeszłości, że kiedyś byłem piękny i młody, a teraz jestem shrekiem i że tęsknię. Jeżeli ten wpis tak zabrzmi, to sorry... nie taka jego intencja.

Jeżeli to powyższe nie ma sensu, to spoko... moja żona mnie nigdy nie rozumie jak używam metafor, więc wy też macie takie prawo.

Tak czy inaczej... walnąłem historią i disclaimerem, więc czas przejść do mięsa.

W szkole podstawowej przeczytałem na jednej z tabliczek (było to roku gdzieś 1995) żeby ze swojego hobby zrobić pracę, wtedy nie będzie się nigdy pracować. Tak, więc wiedziałem to gdzieś od 12 roku życia... nauczyłem się też, że jak robisz coś dobrze, to nie rób tego za darmo. Jednak pomimo tej całej wiedzy, całe życie szedłem w zaparte.

Gdy po raz pierwszy wziąłem do ręki aparat cyfrowy i zacząłem nagrywać filmiki z gier z komentarzem, to była czysta zabawa. Brakowało mi profesjonalizmu, brakowało umiejętności, ale ludzie i tak to oglądali. W mojej głowie pojawiła się jednak idea, że chce mieć swoją stronę internetową. I tak na początku założyłem delta-halo.com, o mojej ukochanej seri, a potem trofeaps3.com. Potem mi wpadło do głowy, że dobrze by było związać się z jakąś gazetą grową i tak zacząłem krótką współpracę z serwisem PS3site.pl (obecnie pssite.pl) i magazynem PSX Extreme. W międzyczasie zacząłem z chłopakami robić podcast. Potem zakończyłem swoją współpracę z PSX Extreme. Naszło mnie, że chcę pisać dla Neo plusa. I tak napisałem parę tekstów. Potem zapragnąłem pisać dla stron internetowych bo Neo Plus padło. Zacząłem więc pisać dla Gamezilla, Gram, itd. Generalnie z Mielem się zawsze jakoś potrafiłem skumać i zgadać. 

I tak jak ten pierdziel który chciał dojść nad morze i ja w przeciągu ostatnich kilku lat wybierałem ścieżkę, podążałem nią i potem zawracałem i ją zmieniałem. Nigdy tak naprawdę nie brnąc do końca i starając sie osiągnąć jakiś sukces.Cokolwiek ten sukces miałby znaczyć.

Zawsze miałem na sobie to brzemię, że nie robię czegoś dobrze, że filmiki showshowshowshow są słabe, że podcast ma słabe audio, że recenzja na stronie jest zjechana w komentarzach. Zawsze obwiniałem siebie, że to co robię jest do bani. Jak robiłem premierę obu konsol Xbox One i PS4 dla Gamezilla (dzięki mnie Gamezilla była pierwszym polskim serwisem, który miało filmiki z PS4 i Xboksa One), to byłem niezadowolony bo nie wyszło to tak jak sobie zaplanowałem. Mielu mnie wtedy ścigał, żebym dawał materiały, a ja się wkurzałem, że nie wychodzą one tak jak chce... ale jak miały wychodzić jak zabierał się za nie koleś nie mający pojęcia o tym co robi. Ta frustracja, ciągnęła mnie w dół zawsze. Dla mnie to wszystko zawsze było hobby, nie chciałem z tego czerpać zysków i nie chciałem za bardzo w to inwestować. Koniec końców, zysków nie było, ale zawsze były koszta. Czy to utrzymanie serwera, nowy headset, itd.

Nie zastanawiałem się jednak nad tym nigdy... do wczoraj. Na moim kanale You Tube kolega o nicku Railcaster napisał:

- Wiesz że Yoji720 inspirował się tobą zakładając konto na YT? A ma 180k subskrypcji

A potem rzucił linka do filmiku. Obejrzałem filmik sprzed półtorej roku i mnie wmurowało... Nie chodzi o liczbę subskrypcji. Chodzi o to co Yoji mówi w tym filmiku o mnie... o tym, że byłem inspiracją, że byłem pierwszy, że mam dużą wiedzę o grach. Nigdy wcześniej nie usłyszałem od nikogo tyle pozytywnych rzeczy odnośnie mojego growego hobby. Zazwyczaj słyszałem, tylko narzekanie, skargi, pretensje, sarkazm, itd. A w tym wypadku koleś wprost stwierdza, że byłem dla niego inspiracją.
Co ciekawe, zauważyłem, że na jego kanale – mój kanał jest w polecanych. Nie prosiłem go o to nigdy, ja pierdole... ja nawet nie wiedziałem, że taki ktoś jak Yoji720 istnieje... wmurowało mnie w ziemię i to konkretnie.

Jednak to co robiłem w sieci przez ostatnie parę lat miało jakiś sens. Udało mi się ukształtować opinię paru graczy, zachęcić kilka osób do kupna konsoli, do sprawdzenia czy PS3 ssie paukę, zachęcić ludzi do nagrywania filmików na You Tube zanim cała ta moda na „kasę z You Tube” się pojawiła.

Jasne, mój kanał to śmiech na sali z 2k subskrypcji z czego większość to suby martwe, ale po raz pierwszy dotarło do mnie, że naprawdę pomimo słabej jakości tego co robiłem, to miało to jakiś sens. Dzięki Yoji.

reklama