Reklama

Gamercard

środa, 12 czerwca 2013

Well played, Sony

W 2006 roku Sony naśmiewało się z Microsoftu i Xbox Live pytając konsumenta jak można w ogóle kasować za granie online. Gigant z Japoni uważał, że nie można i tak firma wprowadziła darmową usługę PlayStation Network za którą w 2011 roku wszyscy gracze musieli zapłacić dosyć sporą cenę. Odwołuję się tu oczywiście do włamania na serwery Sony i wykradzenie prywatnych informacji na temat użytkowników takich jak loginy, hasła, adresy email, numery kart kredytowych, itd. Czy gdyby PlayStation Network był płatny to Sony przygotowałoby lepszą infrastrukturę i przede wszystkim lepsze zabezpieczenia? Można tylko i wyłącznie na ten temat spekulować, ale skoro do takiej sytuacji nie doszło na Xbox Live to chyba o czymś świadczy. Firma starała się zrekompensować użytkownikom swoją kompromitację oferując dwie darmowe gry. Czy to wystarczyło? Mnie zdecydowanie nie. Nie uważam by moje dane osobowe były warte tylko i wyłącznie cenie dwóch starych tytułów retail. Koniec końców to konsumenci zapłacili za błędnę decyzje firmy. A samemu Sony nie pomogło nawet wprowadzenie płatnej usługi PlayStation Plus które miała w sposób pośredni finansować całe PlayStation Network. 

Dzisiaj już wiemy, że  wraz z premierą PlayStation 4 komponent multiplayer w grach będzie wymagał płatnego konta PlayStation Plus. Tak więc Sony po raz kolejny przyznaje się do błędu i wycofuje się ze swojej błędnych strategii i decyzji. Jest to kolejna cegła położona na grobie idei PlayStation 3 którą w 2006 roku zaprezentował Ken Kutaragi. Po PlayStation Home, po konsoli za $599, itd.

Pytanie tylko... dlaczego ta informacja nie spotkała się falą krytyki ze strony graczy?

W poprzednich wpisach chwaliłem marketing Microsoftu. Podobało mi się nazwanie nowej konsoli Xbox One. Jednak pomimo świetnej nazwy i świetnych gier Microsoft przegrał E3. I nie dlatego, że jest chciwy i chciał wykorzystać graczy, bo Sony robi dokładnie to samo ze swoim PlayStation 4 co Microsoft z Xbox One. Microsoft przegrał E3 bo zagrał otwarte karty. Firma poinformowała o swojej wizji na nową generację, ale zrobiła to niezwykle nieprecyzyjnie przez co wprowadziła tylko niepotrzebną zawieruchę i negatywne odczucia u konsumentów. Microsoft odchodzi od nośników fizycznych gier. Każda gra jest/będzie przypisana do konta gracza tak samo jak jest to na Steamie, AppStorze, Androidzie, PlayStation Network czy Xbox Live Arcade. Jeżeli decydujemy się zakupić nośnik w sklepie, to zaopatrujemy się tylko i wyłącznie w instalkę gry. Dysk fizyczny po zainstalowaniu gry jest bezużyteczny. Stąd też problemy z odsprzedaniem jakiejkolwiek gry czy wypożyczeniem jej znajomemu. Jest to cios w piratów, jest to cios w ludzi takich jak ja którzy lubią kupować większość wydawanych gier i następnie wykorzystują ebay do sprzedaży starszych tytułów. Jedynym sensownym rozwiązaniem ze strony Microsoftu w tej sytuacji byłoby obniżenie ceny gier. Z sygnałów wysyłanych przez firmę z Redmond możemy wywnioskować, że trwają rozmowy na temat różnych opcji wsparcia rynku używek. Jak to będzie w praktyce czas pokaże.

Zupełnie inną sytuację i podejście zaprezentowało Sony podczas swojej konferencji. Zacznijmy od tego, że nie znamy daty premiery. W przypadku Xbox One wiemy, że jest to 21 listopada w 21 krajach. W przypadku PlayStation 4 wiemy, że będzie to zapewne przedział między listopadem a grudniem. Wiemy natomiast, że PlayStation 4 będzie „tańszy” o $100 od Xbox One. Teoretycznie tańszy gdyż zestaw z PS4 nie będzie zawierał kamery, którą Gamestop wycenia na $60. Xbox One będzie natomiast wyposażony w Kinect 2.0. Oczywiście jest to świetne zagranie ze strony Sony, gdyż cena za konsolę na poziomie $399 oddziaływuje bardzo pozytywnie na wyobraźnię klienta. Z drugiej strony morduje lekko sprzedaż PlayStation 3 którego cena $299 pozostaje niezmieniona. Kwestia ceny to tak naprawdę też jedyny prawdziwy ukłon w stronę konsumenta. Zdecydowanie bardziej podoba mi się możliwość opcjonalnego zakupu kamerki niż zmuszanie mnie do jej zakupu.

Gdy przechodzimy do największego trzęsienia ziemii na E3 czyli sprawie bycia zawsze online i kwestii sprzedaży gier używanych nie jest już tak ciekawie. Sony w świetny sposób ukryło swoją niedoskonałość i brak infrastruktury która mogłaby byc odpowiedzialna za skuteczne blokowanie używek. Zacznę od tego, że celem CEO (Chief Executive Officer) jest zarabianie pieniędzy dla firmy. Odpowiada on przed akcjonariuszami (shareholders). Jeżeli firma traci pieniądze to shareholders wyciągają swoje pieniążki i inwestują je gdzieś indziej. Sony na elektronice nie zarabia tylko na ubezpieczeniach, ciężko jest więc uwierzyć w dobroduszność włodarzy Sony którzy wyciągają rękę w stronę graczy. Jest to oczywiście wielka gra, bo skoro Sony nie posiada odpowiedniej infrastruktury sieciowej na poziomie Microsoftu, to nie może wprowadzić tych samych funkcji. Co za tym idzie lepiej zaprezentować się jako obrońca graczy niż przyznać się do swojej słabości. Przypomnę tylko, że Microsoft od początku istnienia pobiera opłatę za Xbox Live, dzięki czemu posiada fundusze pozwalające na rozbudowywanie tej usługi. Sony obudziło się całkiem niedawno i zakupiło Gaikai. Zapowiedź cloud gaming w którym będziemy mogli kupować gry z PS, PS2, PS3 i PS4 i je streamować nie jest niczym innym jak wymogiem bycia zawsze online i DRM. Różnica polega na czasowości, gdyż cloud gaming dopiero trzeba zbudować. Należy poszerzyć liczbę dostępnych serwerów, zadbać o finansowanie projektu i co pewnie najważniejsze – potrzeba czasu. Stąd premiera dopiero w 2014 roku.

Nie ma co oczywiście spekulować jak nowa generacja będzie wyglądać za pięć czy siedem lat. Gdy spojrzę w na premierę Xboksa 360 to nie wyobrażałem sobie możliwości streamowania filmów w 1080p. Ba, gdy zapowiadano usługę Onlive większość graczy szybko zakrzyknęło, że to nie jest w ogóle możliwe. Koniec końców okazało się być. Problem polegał na tym, że Onlive zabrakło wsparcia finansowego i być może usługa wystartowała za wcześnie, ale sama w sobie działała i działa. Jeżeli podobny model skopiuje Sony i Microsoft to może spełnić się proroctwo Pachtera który stwierdził, że jest to ostatnia generacja która wypuści nowy hardware.

Można oczywiście teraz wychwalać Sony pod niebiosa za ich wsparcie dla graczy hardkorowych. I następnie gdy za rok czy dwa firma zmieni swoją strategię i będzie za pomocą Gaikai sprzedawać te same gry które ukazały się na PlayStation 3, po raz drugi uznać za rewolucję w gamingu, a nie wyciąganiu pieniędzy z portfeli graczy. Tak samo jak można zapomnieć o tym, że parę lat temu firma popełniła błąd i wprowadziła darmowy PlayStation Network.

To co pokazuje Microsoft i zapowiada Sony to zew przyszłości. Bliżej ku temu jest oczywiście firma z Redmond ale nie oznacza to, że i firma Kaz’a będzie biernie się temu przyglądać i podąży inną ścieżką. Sprawa bycia zawsze online zostanie ponadto dosyć szybko wykorzystana przez wydawców. Wiemy już dzisiaj, że Destiny od Bungie będzie wymagało bycia zawsze online. Niedługo ta lista będzie się poszerzać, aż w końcu dojdziemy do momentu w którym nawet jeżeli wydawcy konsol nie wprowadziliby wymogu bycia zawsze online to ten wymóg wprowadziliby publisherzy, których infrastruktura też się przecież non-stop rozwija. Mamy już oznaki tego na PC, gdzie zarówno Diablo 3 jak i SimCity wymagają stałego połączenia z siecią. Jasne, póki co są z tym olbrzymie problemy i takie same problemy pojawią się w przyszłości, ale w skali globalnej i czasowej nie będą one nic znaczyć.

Bycie graczem w dzisiejszych czasach oznacza niestety dostosowywanie się do panujących trendów. Gracze hardkorowi stanowią tylko odsetek ludzi kupujących konsole i gry. Wydawcy sprzętu prowadzą biznes, a nie organizację charytatywną i nie ma co się dziwić, że chcą dostarczyć sprzęt z jak najwyższej półki, posiadać jak największą kontrolę nad swoimi produktami i co najważniejsze zgarniać jak największą liczbę mamony. 

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dopisz sobie bloga do portfolio, przyda się na stanowisko PR-owca do upadających i zaliczających wpadkę za wpadką firm (tylko, że MS w Polsce raczej nie szuka gdyż nawet nie wziął jej pod uwagę przy usłudze XBL! na XO). Masz talent do manipulowania faktami i rzucaniu lepszego światła na kupę zrobioną przez firmę. Śmiało - ponoć taki PR-owiec całkiem sporo zarabia. Powodzenia!

Anonimowy pisze...

Z takimi ludźmi MS zawsze będzie robił, co będzie chciał. Zgodzą się na wszystko i pozwolą sobie wmówić każdą rzecz. Dajcie się kontrolować, ograniczać, dać się pilnować. Osoba to pisząca nawet jak od nowa przeczyta wszystkie fakty na temat obu konsol to i tak zaślepiona tym nowym odtwarzaczem kaset wideo marki MS nie dostrzeże tego co 90% ludzi widzi ;p

kimsim pisze...

Zeratul przeczytałem tekst dwa razy i nie do końca rozumiem. To dobrze, że Sony przyznało się do błędu decydując się na płatny online czy to źle, że będzie płatny tak jak jest to od kilku lat na XBOXie?

"Pytanie tylko... dlaczego ta informacja nie spotkała się falą krytyki ze strony graczy?"
A kto ma krytykować? Posiadacze XBOXów, którzy już za to płacą czy posiadacze PS+, którzy uważają tą usługę za coś bardzo dobrego? Pozostaje jedynie margines, który przerzuci się na PCta.

Zeratul pisze...

Dzieki za komentarze. kimsim... odnosilem sie troche do fanow Sony ktorzy narzekali, ze na xboksie 360 nalezy placic za online, a teraz im to jakos nie przeszkadza.
Odnosnie mojej opini na temat tego czy online powinien byc platny to napisze drobny tekst. Dzieki za pomysl :)

Anonimowy pisze...

Nie kompromituj sie fanboju Xszrota...Idiota z ciebie i tyle.

Anonimowy pisze...

Sony strasznie zaślepiło fanbojów swoją grą marketingową. Gdyby dali im gówno to ludzie by powiedzieli, że nigdy takiego smacznego nie jedli.


PS; XBOX ONE IS DOWN, I REPEAT XBOX ONE IS DOWN - SOMEONE CALL AN AMBULANCE (WII U, WII U, WII U)

Anonimowy pisze...

Zeratul fanboju! Co by m$ nie robił, to ty i tak to chwalisz, kiedyś słuchałem waszego podcastu-za czasów gdy microsoft wydawał jeszcze gry dla hardcore'owców, i było tam coś z twojej strony w stylu: " Ach jestem zmęczony obecną generacją, powinny już być next-geny". I dalej- twoje słowa:"SONY to powinno zrobić konsolę dla casuali tak jak Wii, a M$ konsolę Hi-end dla hardcore'ów". Ostatni miesiąc pokazuje że twoja ulubiona firma wydymała Cię bez wazeliny. Ale mam dla Ciebie informację: m$ zrezygnował ze swoich debilnych planów, myślisz że komu to zawdzięczasz jak nie SONY?
Ja się cieszę że poszli po rozum do głowy, będzie konkurencja, będzie walka o klienta. I piszę to jako właściciel PS3, przyszły właściciel PS4 i użytkownik Linuksa. Brak darmowego online, to kolejna swoboda, którą oddajemy, nie będę tu pisał o wyższości PS+ nad Live. Denerwuje mnie to że gry z tej i przyszłej generacji są robione na "raz", łącznie z multiplayerem, który po wyłączeniu serwerów zniknie, to więcej gier na PS2 pozwala na granie przez sieć LAN.

Qba

reklama