Reklama

Gamercard

niedziela, 18 maja 2014

Podcast Epic Fail


Ostatnio przeczytałem na blogu Miela wpis o zamykanych serwisach growych (wychodzi na to, że Michał jest katalizatorem moich wpisów na tym blogu w ostatnim czasie). W swoim wpisie Mielony wspomniał o podcastach, ale słowem nie wspomniał o Epic Fail. Tak więc Epic Fail Mielu! Jeżeli miałbym skonstruować sobie jakąś hierarchię biograficzną zarąbistych motywów w moim życiu w internecie to Epic Fail na pewno zająłby pierwsze miejsce. 

 W filmiku Bungie O Brave New World pada stwierdzenie, że w początkowych latach istnienia ekipa studia czuła się jakby byli częścią zespołu rockowego, a nie studia deweloperskiego. Może zabrzmię jak nerd czy geek, ale Epic Fail też był takim rock bandem dla mnie. 

Ogólnie to archiwum podcastu nadal jest dostępny i wszystkie odcinki (poza jednym) można spokojnie ściągnąć i przesłuchać. Całość leży na serwerze, a archiwum znajduje się na onlinecenter.

"Dzień Dobry, Chcielibyśmy zaprosić wszystkich bardzo serdecznie do wysłuchania naszego sympatycznego podcastu. Tutaj gwiazdy forum Neo Plus się spotkały".

Dawno, dawno temu gdy let's play'e w Polsce praktycznie nie istniały, albo może istniały, ale ja przez swoją ignorancję nie miałem o nich bladego pojęcia nagrywałem stare showshowshowshow. To stare dobre showshowshowshow które pięć osób w komentarzach na You Tube nadal przywołuje raz na jakiś czas. Już wtedy miałem ochotę pogadać, podyskutować sobie z kimś o grach, a fora dyskusyjne mi nie wystarczały. Zacząłem ściągać podcasty majora nelsona, game scoop IGNu i zacząłem gdybać czy takie coś jest w ogóle możliwe. Pierwszą formą jaka przyszła mi do głowy było granie w jakąś grę poprzez Xbox Live ze znajomymi i nagrywanie wrażeń. O ile pamięć mnie nie myli to dodatkowym bodźcem do działania był wpis wroga na forum onlinecenter:



"Od jakiegoś czasu przewija się pomysł stworzenia podcastu Online Center, czyli audycji, w której można by usłyszeć komentarze na różne tematy związane z aktualnymi wydarzeniami i grami. Chciałbym wiedzieć co Wy o tym sądzicie? Czy jest zapotrzebowanie na taką formę ekspresji?  Jeśli tak, to jak byście sobie to wyobrażali?"

Postanowiłem zadziałać i wysłałem trzem kolesiom Prywatne Wiadomości. Podcast miał składać się z ekipy forum Neo Plus. Ludzi których nigdy nie widziałem na oczy, ale z którym spędziłem kilkadziesiąt godzin pisząc o grach, trollując czy wykłócając się która konsola jest lepsza. 

PMki poszły do Ryan'a i dwóch fanów konsoli PlayStation 3. Wymyśliłem to sobie tak, że chciałem równowagi w dyskusjach o wyższości jednego systemu nad drugim. Tak na marginesie to sprawdzałem, ale niestety te PMki sie nie zachowały. Musiałem je skasować :(

Ryan wyraził zainteresowanie i zaproponował Maksa, a pozostałe dwie osoby odmówiły (dlatego nie wspominam ich nick'ów). Był chyba luty, bądź marzec 2009 roku. Dogadaliśmy parę szczegółów. Ryan wyszukał, że najlepiej będzie nagrywać za pomocą Skype i dodatku Pamela for Skype. Nagraliśmy pierwszy odcinek i internet oszalał. 

Tak naprawdę to nie oszalał, ale odcinek zahostowany bodajże tylko na forum Neo Plus i moim blogu został ściągnięty chyba 2000 razy w kilka dni, co absolutnie przebiło nasze oczekiwania... bo my spodziewaliśmy się istnego Epic Fail. 

Wartym wspomnienia jest też motyw logistyczny, bo w tamtym czasie Max mieszkał w Polsce, ja w Nowym Jorku, a Ryan w Redmond. Różnica między Polską, a Zachodnim Wybrzeżem wynosiła 9 godzin co automatycznie ograniczyło nasze możliwości i zdefiniowało okienko w którym mieliśmy nagrywać podcast w ciągu następnych lat. Oczywiście nikt z nas się wtedy nad tym nie zastanawiał. Nie mieliśmy dalekosiężnych planów podboju polskiego internetu i przetrwania chociażby dziesięciu odcinków. Wprawdzie mogę mówić tylko za siebie, ale chyba wszyscy bawiliśmy się przednio i o to tylko i wyłącznie chodziło.  

Dodatkowo Ryan przyjął na klatę montowanie Epic Faila, co ogólnie na początku zakładałem robić ja. To też w sumie zdefiniowało to jak podcast brzmiał i z jakim profesjonalizmem każdy epizod był publikowany. I tak ta sielanka trwała nieprzerwanie do końca. Wprawdzie pojawiały się wyjątki, gdy Ryan'a nie było albo gdy po prostu nie miał czasu, to wtedy montaż podcastu spadał na mnie, ale w większości był to Ryan. 

Po paru odcinkach jako gość zaczął pojawiać się Blizzard Beast. Muszę tu przyznać, że pojawienie się BB w podcaście trochę mnie zaskoczyło. Co tu dużo mówić... nie znałem kolesia nawet na forum, bo zazwyczaj pojawiał się on tylko na chwilę by albo dać mi ostrzeżenie, albo by kogoś zbanować. Dodatkowo był on związany z magazynem Neo Plus co zrodziło we mnie jakieś obawy, że może wpłynąć na kształt podcastu który ja chciałem żeby pozostał niezależny. Na szczęście już po pierwszym wspólnym odcinku moje wszelkie obawy zostały rozwiane, a BB szybko dołączył do ekipy i okazał się brakującym ogniwem którego naszej trójce brakowało. Ogólnie to skorzystam z momentu i przeproszę BB (istnieje jakaś mała szansa, że przeczyta ten tekst), że nie pomogłem mu jeszcze wbić achievementa w Portal 2 którego obiecalem, że mu pomogę zrobić. Nie przyjmuję jednak winy w 100% na siebie, bo jak proponowałem grę to on odmawiał! Wracając do EF, to pamiętać należy, że w tamych czasach mój blog działał raczej prężnie i był masowo odwiedzany przez różna grupę wiekową graczy. Stąd też automatycznie ja byłem "celebrytą" Epic Fail w początkowej fazie istnienia podcastu. Oczywiście z czasem na największą gwiazdę wyrósł Ryan, czemu też nie ma co się dziwić bo kto jak kto, ale to właśnie on posiadał z naszej czwórki największą wiedzę o technikaliach i samym game developingu. Ale tak jak wspomniałem wcześniej tak podkreślę, moim zdaniem o sukcesie EF zadecydowal fakt, że w skład jego wchodził BB, Max, Ryan, ja i później wrog. Ryan był tym kolesiem od technobełkotu, Blizzard był weteranem branży, Max był nerdem o potężnej wiedzy na temat science-fiction i fantasy, wrog - achievementowa dziwka i ja - koleś który ogrywał wszystkie możliwe gry. 

Jak to zazwyczaj bywa, początek wspominam najlepiej. Przede wszystkim dlatego, że było to coś świeżego, po drugie ekipa była przekozacka, po trzecie bo cały czas nie wiedzieliśmy co robimy i kombinowaliśmy z ustawieniem tego jak odcinek powinien wyglądać, po czwarte wszyscy byli maksymalnie zaangażowani, itd. 

Jednym z przykładów zaangażowania były fujarki czyli osiągnięcia na forum Neo Plus które można było odblokować wklepując kod który był publikowany w postaci literek w każdym epizodzie. Pomysł był przekozacki, implementacja ze strony Ryan'a wyszła super i ogólnie był to mega czad. Innym pomysłem był twitter, co zaś później zrodziło też pomysł fanpage'a na facebooku. Albo pomysł z założeniem skrzynki email, gdzie każdy mógł wysłać nam pytanie. Oczywiście najbardziej w pamięciu zapadł mnie Adam czyli największy fan gry Risen. Dodatkowo, udało nam się zaprosić kilku fajnych gości czy to z forum Neo Plusa, czy z branży. Oczywiście największym sukcesem był wywiad-rozmowa z Bartkiem który ówcześnie pracował jako animator w Bioware Montreal i w swoim reel'u chwalił się pracą nad Halo 3 i Mass Effect 2. Ale fajną gadkę mieliśmy też z Mielem i Hubertem. To właśnie Hubert dwukrotnie załatwił nam grę do recenzji (Alan Wake i Crysis 2). 

Niestety podcast od początku istnienia zmierzał w kierunku autodestrukcji. W czasie trwania nie zastanawiałem się nad tym za bardzo, ale teraz jak o tym myślę to widzę to jak na dłoni. Pierwszy epizod pojawił się w marcu 2009 roku, a ostatni we wrześniu 2012. To, że udało nam się przetrwać 3 lata to naprawdę duże osiągnięcie i dowód na to, że naprawdę chyba każdy z nas wierzył i widział, że robi coś fajnego. Najprościej rzecz ujmując to dopadło nas życie. Coraz ciężej było nam się dogadać odnośnie terminu nagrywania. Przez 3 lata poświęcaliśmy jeden dzień w weekend by się spotkać i nagrać. Ludzie z zewnątrz mogą nie dostrzegać ilości pracy włożonej w każdy epizod. Po pierwsze należało się dogadać odnośnie terminu nagrywania. Największą komplikacją po powrocie Ryan'a do Polski byłem ja. Koleś oddalony od reszty o 6 godzin. Nagrywać mogliśmy tylko w sobotę albo niedzielę, co zaś oznaczało, że jedna ze stron musiała rozbić swój dzień. Jeżeli nagrywanie było o np. 2 popołudniu to nie ma możliwości, żeby zaplanować sobie dzień i wyjść z domu o 11 rano i wrócić wieczorem. BB miał rodzinę i związane z nią priorytety, ja miałem dziewczynę, później narzeczoną która mocno zaczęła się buntować, tak samo było z Maksem, Ryanem i wrogiem. Pomimo tego, że nie przypominam sobie by ktokolwiek na to otwarcie narzekał, to każdy się poświęcał by ten podcast powstawał. Rozmawialiśmy na ten temat niejednokrotnie i staraliśmy się rozwiązać problem by słuchacze nie odczuli za bardzo tego, że dopada nas życie. Stąd też kudosy dla wroga który z gościa stał się pełnoprawnym czlonkiem ekipy. 

Nagrywanie nagrywanie, ale poza tym epizod trzeba było również zmontować, a że poruszaliśmy newsy z ostatniego tygodnia, to newsy nie mogły leżeć i czekać kolejny tydzień. EF miał się ukazywać we wtorek, ze spisem treści i kropka. Ten reżim narzucony na samego siebie przez Ryan'a również zbierał odpowiednie żniwo. No i oczywiście dwa pozostałe czynniki czyli nasze ego i monotonia. Zmęczyliśmy się trochę materialem i nawet przerwy które robiliśmy nie motywowały nas wystarczająco do dalszego działania. Jeżeli na początku istnienia każdy z nas aktywnie uczestniczył w tworzeniu całości Epic Fail, tak pod koniec każdy zajmował jakąś sekcję, dostawał swoje pięć minut, odwalał co miał zrobić i do domu. Zgubiła się gdzieś idea samego podcastu. Ryan mówi o trailerze gry i się okazuje, że żaden z nas go w ogóle nie widział. Ja opowiadam o grze i nikt nie ma żadnych pytań nikt się nie angażuje w dyskusje, albo angażuje się na siłę. Max opowiada o jakiejś książce a ja z BB gramy na Xboksie. 

Oczywiście nie mogę za to obwiniać ani siebie, ani resztę ekipy, bo każdy z nas po prostu zaczął odczuwać zmęczenie nagrywaniem. To co na początku przynosiło nam super frajdę i każdy z nas nie mógł doczekać się weekendu by znowy spotkać się i pogadać zaczął po prostu tęsknić za tym by nie mieć takiego zobowiązania w weekend. 

Dla mnie Epic Fail to super cybernetyczna przygoda i jestem cholernie wdzięczny chłopakom za to, że mogłem być jej częścią. Mam przy tym nadzieję, że i słuchacze wspominają podcast z jakimś sentymentem i bawili się z nami chociaż po części tak fajnie. 


5 komentarzy:

Dudo90 pisze...

To może chociaż jeszcze nagracie ten zaległy 150 odcinek?

Dahman pisze...

Brakuje EF w podkastosferze, choc od tego czasu, kiedy byla nas tylko garstka, obrodzilo nam audycjami i malo kto pamieta jak to kiedys elitarne grono bylo. Dobrze, ze napisales o tym jak ciezko zgrac sie doroslym ludziom, co maja prace, obowiazki, rodzine, itd. bo malo kto zdaje sobie z tego sprawe. W kazdym razie jakbys kiedys chcial (i nazeczona pozwolila), to moze wpadlbys goscinnie do F? :)

Anonimowy pisze...

Czy mysleliscie o reaktywacji? Nowa generacja konsol moglaby dac Wam potrzebnego kopa! EF byl moim pierwszym podcastem i wspominam go meeeega milo!

Anonimowy pisze...

Niezalogowane Ryan tutaj. ;) Brzmi trochę jak laurka pod moim adresem. Ale spoko, nie będę narzekał. :P I choć nagrywanie i składanie był mocno czasochłonne, to reżim cotygodniowego EF całkiem nieźle nadawał rytm mojemu tygodniowemu planowi zajęć. EF był - pozostaje! ważną częścią mojego życia. Cieszę się, że Zer wysłał mi wtedy PMkę i cieszę się, że nagrywaliśmy w takim właśnie składzie. To cud, że wychodziło nam to tak długo. Do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy. Jeśli jeszcze kiedyś coś zrobimy, to z obrazem i nazywało się będzie Epic Win!!! Prawda chłopaki? Jeśli. ;]

Zeratul pisze...

Tekst muszę trochę poprawić bo był pisany o 2 nad ranem.

Dudo90 - nie ma takich planów i nie wydaje mi się by było możliwe nagrywanie raz w tygodniu.

Dahman - dzięki za miłe słowa. Ja jestem pod mega wrażeniem trwania Fantasmagierii i oczywiście jestem chętny na gościnny występ.

Anonimowy - Nie było ani myśli ani rozmów na temat reaktywacji.

Ryan - z obrazem to tylko przez Xbox One~!

reklama